czwartek, 14 stycznia 2010

Refleksje nad igłą z nitką


Miałam ci ja dwa komplety pościeli ikeowskiej w szare paseczki. I oto ostatnio obie poszewki na poduszkę wyjęłam z pralki całkowicie przetarte w wielu miejscach. Pościel jest zaledwie pięcioletnia. Zaledwie, bo przedwojenne pościele po babci, mimo wieloletniego gotowania i maglowania, mają się znakomicie, tyle, że obecnie są niewymiarowe. Wzięłam więc jedno z tych przedwojennych prześcieradeł i uszyłam nowe poszewki, trójwarstwowe z troczkami.
 
Nie mogłam się powstrzymać przed podziobaniem ich igłą dodając ulubione monogramy gotykiem pisane...
Ciekawe, że mimo iż tkanina jest cienka w dotyku, to jednak igła przechodziła przez nią z dużym trudem, ze względu na niezwykle gęsty splot. Teraz dopiero rozumiem dlaczego kiedyś używanie naparstka było oczywistością!

 
Jakością i wytrzymałością ta kilkudziesięcioletnia tkanina bije na głowę współczesne tkaniny. Solidne, przedwojenne śląskie płótna!
Dawniejsze rzeczy codziennego użytku były trwalsze: meble, tkaniny, buty. My żyjemy w czasach rzeczy jednorazowych, takie signum temporis. Czy to dobrze czy źle? Z jednej strony dostępność rzeczy powszechnego użytku jest coraz większa, przedmioty tanieją, z drugiej strony po naszych pokoleniach, w sensie kultury materialnej dnia codziennego, nie pozostanie chyba wiele.
Dochodzi też aspekt ekologiczny tego szybkiego obiegu dóbr materialnych i kwestia naszej odpowiedzialności w tym względzie.

Takie refleksje snułam kłując sobie palce igłą z nitką w kolorze spłowiałej czerwieni, w styczniowy wieczór Anno Domini 2010:)


PS. Zapraszam do Galerii Waszych dzieł. Dla wygody wstawiłam bezpośredni link do Galerii.
Znajduje się on tutaj na blogu głównym, w kolumnie po prawej stronie (nad archiwum).
Galeria jest systematycznie aktualizowana. Najnowsze uzupełnienie dodane zostało dzisiaj.

niedziela, 3 stycznia 2010

Poświątecznie, ptaszeki i kąki



Witajcie w Nowym Roku!
Mam nadzieję, że wszyscy miło spędzili święta i dobrze rozpoczęli Nowy Rok.
Długo mnie nie było, zanurzyłam się w czas świąteczny, który piękny był wyjątkowo. Czas poza czasem, bezmedialny, skupiony  i radosny - cichą radością, z której nie chciało się wychodzić...
Nie pokazywałam choinki, ozdób na niej robionych przez nas własnoręcznie. Dlatego dzisiaj garść okołoświątecznych migawek w skrócie.

Poniżej projekt tuż przedświąteczny, czyli ptaszeki, lniane i kratkowane.
Ptaszeki bardzo spodobały się najmłodszemu, który patrzał na nie jak urzeczony: O, ptaszeki!



 Inspirację ornitologiczną znalazłam kiedyś tutaj.

A to z kolei już noworoczne wyroby według własnego pomysłu, naprędce zmajstrowane z resztek lnu i kratki:


 Zawsze mnie zastanawia czy ten rogaty zwierz to jeleń, łoś czy renifer. Tymczasem rozwiązanie okazało się banalnie proste: według najmłodszego to jest przecież kąk:)

Wszystkim życzę:
Do Siego Roku!