piątek, 24 grudnia 2010

Rorate caeli

Zostało jeszcze tylko kilka godzin Adwentu. Przez cały ten piękny czas oczekiwania towarzyszył mi ten utwór - ma on w sobie coś pozaziemskiego.
Cieszę się, że udało się zorganizować świąteczne przygotowania bez pośpiechu i biegania po sklepach. Kapusta z grzybami pyka sobie wesoło na gazie, wykrochmalony obrus czeka na stole.
Niech mi będzie wolno życzyć wszystkim 
pięknych 
szczęśliwych 
i dobrych Świąt!

(Bombki: pomysł własny. Wzorki: Sajou. Tkanina: len DMC farbowany w herbacie i gencjanie.  Mulina: DMC B5200)

niedziela, 19 grudnia 2010

Wełna, papier, len.

 Szukając ostatnio w szafie czego innego, wynalazłam kilka sierocych kłębków przyjemnej białej wełny. Najpierw dla rozgrzewki zrobiłam na szydełku szybkiego łosia, z wzoru znalezionego kiedyś w necie. Potem pocięłam stary sweter, sficlowawszy go uprzednio, uszyłam z tego poduszeczkę i całość zamknęłam w półmetrowej przestrzennej ramie Ribba (chyba Ribba?). Tak powstała dekoracja do dziecięcego pokoju, spodobała się.

Ponieważ wełny nadal było sporo, w dwa wieczory machnęłam z niej na grubych drutach prostą poduszkę własnego pomysłu.  Idea była taka, żeby połączyć surową, rustykalna formę z miękkością i ciepłem wełny.
PS.Uwielbiam przyjazne w dotyku drewniane druty!


A tu z kolei zutylizowałyśmy trochę nut, których w naszym domu pętają się całe stosy. Pomysł oczywiście nienowy, ale takie papierowe przestrzenne gwiazdy to kolejny łatwy i szybki projekt do wykonania razem z dziećmi.
 Szablony takich i podobnych gwiazdek można znaleźć w wielu miejscach, na przykład tutaj .

A teraz dla odmiany coś z skrawków lnu, czyli serca chudozgrzebne. Wprawdzie to mój zeszłoroczny wyrób, ale pomyślałam, że może ktoś będzie zainteresowany sposobem wykonania takich drobiazgów last minute. Tak więc krótki opis wykonania zamieszczam TUTAJ.

Jak widać, święta w naszym domu zapowiadają się rustykalnie, trochę surowo, ale takie właśnie klimaty najbardziej pasują mi do ducha Bożego Narodzenia!

niedziela, 5 grudnia 2010

Snieżne kule XXL

 
W mroźny sobotni wieczór zrobiłyśmy pewną ilość śnieżnych kul w rozmiarze XXL.  Robi się je łatwo i dość szybko, więc nadają się doskonale na projekt do  wykonania z dziećmi. Takie wspólne domowe tworzenie dekoracji świątecznych to dla dzieci nie tylko świetna zabawa, ale też wspomnienie na całe życie.  
Kule dziś rano powiesiłyśmy w oknach jadalni.
Dla zainteresowanych szybki kursik wykonania kul XXL znajduje się tutaj.

 A to widok przez moje okno kuchenne dzisiejszego ranka, po prostu bajeczny.
Mam nadzieję, że druga przedświąteczna niedziela upłynęła wszystkim bardzo miło i życzę wszystkim dobrego tygodnia!

niedziela, 28 listopada 2010

Tempus Adventus

Pierwsza niedziela Adwentu! Lubię ten czas, uroczysty i pracowity jednocześnie. Bo z jednej strony przyziemna przedświąteczna krzątanina, a z drugiej strony oczekiwanie na rzeczy wielkie.  A także refleksja nad miniowym czasem.
Właśnie, czas...
Ostatnie miesiące minęły mi - nie wiem kiedy. Wiosną wróciłam do pracy. Mam najpiękniejszy zawód świata, zarazem jednak bardzo absorbujący - duchowo i czasowo. Do tego dom, dzieci, sporo innych zajęć. Wszystko to sprawiło, że blogowanie zeszło na dalszy plan.
Tym, którzy o mnie nie zapomnieli serdecznie dziękuję!
Obecnie jestem trochę "ogarnięta" i postaram się uaktualniać bloga na bieżąco - obiecuję. 
Będą to głównie drobne i szybkie projekty, pomysłów mam mnóstwo, potrzeba mi tylko czasu i...światła - do zdjęć.
U progu Adwentu życzę wszystkim tego samego: 
czasu - dla siebie i bliskich, żeby nie zamotać się w natłoku codziennych spraw - i światła, niech w tym najciemniejszym miesiącu w roku rozświetla nasze dusze!

czwartek, 14 stycznia 2010

Refleksje nad igłą z nitką


Miałam ci ja dwa komplety pościeli ikeowskiej w szare paseczki. I oto ostatnio obie poszewki na poduszkę wyjęłam z pralki całkowicie przetarte w wielu miejscach. Pościel jest zaledwie pięcioletnia. Zaledwie, bo przedwojenne pościele po babci, mimo wieloletniego gotowania i maglowania, mają się znakomicie, tyle, że obecnie są niewymiarowe. Wzięłam więc jedno z tych przedwojennych prześcieradeł i uszyłam nowe poszewki, trójwarstwowe z troczkami.
 
Nie mogłam się powstrzymać przed podziobaniem ich igłą dodając ulubione monogramy gotykiem pisane...
Ciekawe, że mimo iż tkanina jest cienka w dotyku, to jednak igła przechodziła przez nią z dużym trudem, ze względu na niezwykle gęsty splot. Teraz dopiero rozumiem dlaczego kiedyś używanie naparstka było oczywistością!

 
Jakością i wytrzymałością ta kilkudziesięcioletnia tkanina bije na głowę współczesne tkaniny. Solidne, przedwojenne śląskie płótna!
Dawniejsze rzeczy codziennego użytku były trwalsze: meble, tkaniny, buty. My żyjemy w czasach rzeczy jednorazowych, takie signum temporis. Czy to dobrze czy źle? Z jednej strony dostępność rzeczy powszechnego użytku jest coraz większa, przedmioty tanieją, z drugiej strony po naszych pokoleniach, w sensie kultury materialnej dnia codziennego, nie pozostanie chyba wiele.
Dochodzi też aspekt ekologiczny tego szybkiego obiegu dóbr materialnych i kwestia naszej odpowiedzialności w tym względzie.

Takie refleksje snułam kłując sobie palce igłą z nitką w kolorze spłowiałej czerwieni, w styczniowy wieczór Anno Domini 2010:)


PS. Zapraszam do Galerii Waszych dzieł. Dla wygody wstawiłam bezpośredni link do Galerii.
Znajduje się on tutaj na blogu głównym, w kolumnie po prawej stronie (nad archiwum).
Galeria jest systematycznie aktualizowana. Najnowsze uzupełnienie dodane zostało dzisiaj.

niedziela, 3 stycznia 2010

Poświątecznie, ptaszeki i kąki



Witajcie w Nowym Roku!
Mam nadzieję, że wszyscy miło spędzili święta i dobrze rozpoczęli Nowy Rok.
Długo mnie nie było, zanurzyłam się w czas świąteczny, który piękny był wyjątkowo. Czas poza czasem, bezmedialny, skupiony  i radosny - cichą radością, z której nie chciało się wychodzić...
Nie pokazywałam choinki, ozdób na niej robionych przez nas własnoręcznie. Dlatego dzisiaj garść okołoświątecznych migawek w skrócie.

Poniżej projekt tuż przedświąteczny, czyli ptaszeki, lniane i kratkowane.
Ptaszeki bardzo spodobały się najmłodszemu, który patrzał na nie jak urzeczony: O, ptaszeki!



 Inspirację ornitologiczną znalazłam kiedyś tutaj.

A to z kolei już noworoczne wyroby według własnego pomysłu, naprędce zmajstrowane z resztek lnu i kratki:


 Zawsze mnie zastanawia czy ten rogaty zwierz to jeleń, łoś czy renifer. Tymczasem rozwiązanie okazało się banalnie proste: według najmłodszego to jest przecież kąk:)

Wszystkim życzę:
Do Siego Roku!