środa, 14 października 2009

Impresje październikowe

Nie, nie będzie o jesiennej nostalgii i takich tam dyrdymałach. Cieszę się, że rzutem na taśmę udało mi się trochę ogarnąć ogród przed zimą. Tym samym sezon ogrodowy uważam oficjalnie za zamknięty, pora na zajęcia świetlicowe:)






niedziela, 4 października 2009

Podwieczorek jesienny

Bukiecikiem świeżo zerwanych nagietków witam się po długiej przerwie. Gdzie byłam? Trochę podróżowałam, trochę było innych zajęć, trochę też musiałam nabrać dystansu do pewnych spraw. Z nadzieją na wybaczenie zapraszam na jesienny podwieczorek w moim ogrodzie: Filiżanka herbaty i jeszcze ciepła szarlotka z podwójną kruszonką.
Wszystkim, którzy zauważyli moją nieobecność serdecznie dziękuję za pamięć - nie z wszystkimi niestety udało mi się skontaktować osobiście.
Lojalnie uprzedzam, że od tej chwili znowu będę Was zanudzać regularnie:)
Szarlotka jest z jabłek z naszego ogrodu. Trzy lata temu posadziliśmy jabłonkę, która w tym roku wydała pierwsze owoce. Jest jeszcze malutka w porównaniu z przedwojennymi śliwami, które też u nas rosną.
Z kolei nagietków, które sieją się same, używam do kremów upiększających (haha!) i mikstur na stłuczenia.Według średniowiecznej mistyczki i uzdrowicielki Hildegardy z Bingen nagietek zapewnia spokojny sen, leczy zatrucia i odpędza lęki. Nie wiem czy tak jest, na pewno nie można się nie uśmiechnąć patrząc na te skromne kwiatki w energetyzującym kolorze.
Angielski obrus w różane wzory wykopałam w second handzie.
Drobne rzeczy, które cieszą.
Dobrze być w domu:)