sobota, 28 marca 2009

Tydzień słodkich niespodzianek

Tydzień minął pod znakiem słodkich niespodzianek. Pierwszą z nich, za sprawa Jagody, był słoiczek boskiej w smaku konfitury z cukinii, który zjedliśmy - gdzie tam,pochłonęliśmy - z chrupiącymi, domowymi goframi. Słoiczek, jak to u Jagody, był ultraartystyczny i aż szkoda było naruszać takie dzieło sztuki, ale łakomstwo zwyciężyło:) Dodam, że za sprawą drogiej Poczty Polskiej konfiturka najeździła się trochę po Polsce...ale w końcu dojechała:)Druga niespodzianka to piękny manekin, który sprezentowała Llooka. Słodki, paryski i vintage'owy, a towarzyszyła mu śliczna zawieszka, w rozpoznawalnym z daleka stylu Llooki.
Obu wspaniałym Dziewczynom serdecznie dziękuję za niespodzianki! Zaspokoiłyście moje pragnienie słodkości na długi czas:)

środa, 25 marca 2009

In vino veritas;)

Zajrzeliśmy ostatnio do Ikei po zapas białych świec i innych drobiazgów. Przy okazji kupiliśmy stojak na wino, któremu dołożyłam nieco patyny za pomocą wosku barwiącego i sentencji łacińskiej. Nie wiem czy wspominałam, że pasjami lubię łacinę?
Wykończenie drewna za pomocą wosku to chyba jedna z najładniejszych metod jego zabezpieczenia. Mamy trochę starych mebli woskowanych. Ostatnio nałogowo przyprawiam im różne chwosty i zawieszki własnego autorstwa.

Oto jedna z nich, wyszyta haftem typu blackwork. Jest to odmiana haftu znana od czasów średniowiecznych na Bliskim Wschodzie, z Maurami i wyprawami krzyżowymi trafiła do Hiszpanii, a potem z Katarzyną Aragońską do Anglii, skąd rozprzestrzeniła się po Europie.
W tym samym stylu utrzymana jest też kolejna zakładka, którą zrobiłam.
Ostatnio mam niesamowita fazę na haftowanie i, czy chcecie czy nie chcecie, będę Was od czasu do czasu raczyć efektami tej działalności:))
PS.W trakcie fotografowania weszło mi w kadr dwóch przystojnych młodzieńców;)

wtorek, 17 marca 2009

Biało, zielono i celtycko - part deux;)


Dziś dzień św.Patryka, narodowe święto Irlandii, hucznie obchodzone przez Irlandczyków na całym świecie. Święto to kojarzy się nieodłącznie z kolorem zielonym oraz z koniczynką, tradycyjnym symbolem irlandzkim.
Legenda głosi, że św.Patryk, który w V wieku schrystianizował zieloną wyspę, właśnie za pomocą koniczynki tłumaczył celtyckim druidom ideę Trójcy świętej.
Jako zaprzysięgła mediewalistka-hobbystka żywię niemal nabożną cześć dla tej epoki i jej bohaterów. Na tę okoliczność powstała więc zakładka z celtyckim motywem koniczynki, przed chwilą dosłownie ukończona.
Irlandczykom składam tą drogą najlepsze życzenia:)

poniedziałek, 16 marca 2009

Trzy baranki i zajączek w kwieciu


Dlaczego aż trzy? Bo jedynak podobno źle się chowa. Zresztą baranek to zwierzę stadne. Poza tym moje baranki co roku w tajemniczych okolicznościach doznają uszczerbku, w szczególności tracą główki. Sprawcy pozostają anonimowi;)

Jest i zajączek. W zasadzie zajączek nie ma żadnego związku z Wielkanocą. Od starożytności podobno był symbolem odradzającej się wiosny, z Wielkanocą zaczął być kojarzony od siedemnastego wieku. Na Śląsku to właśnie on przynosi dzieciom świąteczne prezenty. W celu zwabienia zajączka dzieci odpowiednio wcześnie hodują trawkę, którą w wielkosobotni wieczór stawia się przy uchylonym oknie. W niedzielny ranek trawka jest wyskubana, a w pobliżu czekają podarki. Dobrze jest wierzyć w Zajączka:)

czwartek, 12 marca 2009

Biało, zielono i celtycko


Wielkanoc w tym roku planuję w bieli i naturalnych, ziołowych zielonościach. Z tą myślą w ubiegły deszczowy weekend wyhaftowałam ornament celtycki w kolorze takiej właśnie szałwiowej, rozmarynowej zieleni.


Wczoraj z kolei zaopatrzyłam się w naręcze gipsówki. Gipsówka! Jaki to wdzięczny materiał na dekoracje wiosenne, lekkie, i delikatne. Uplotłam z tego ziela wianek, który zawisł w oknie jadalni. Zrobiło się świeżo i wiosennie.
Postaram się o kolejną partię gipsówki, tym razem na proste bukiety w szklanych i białych wazonach.

Zielonych i celtyckich motywów będzie wkrótce więcej:)

środa, 4 marca 2009

Dzwonki wiosenne

Czas wiosenny, Wielkanocny, kojarzy mi się nieodłącznie z motywem dzwonów. Nie wiem skąd te asocjacje, ale także tej wiosny nie mogło ich zabraknąć, tym razem wśród okrytych świeżą zielenią gałązek wierzbowych.


Drewniane dzwonki, kupione w stanie surowym, pomalowałam w stylu shabby chic.
Zostały już wszechstronnie przetestowane, także pod kątem ewentualnej przydatności do spożycia:)