wtorek, 24 lutego 2009

Na szaro

Udało mi się zrealizować pomysł, który od pewnego czasu za mną chodził, mianowicie sprawiłam sobie zestaw serwetek stołowych i pierścieni do nich, na dwanaście osób.
Niedawno odkryłam w sklepie lniarskim cienki i miękki len w naturalnej szarości, idealnie nadający się do tego celu. Ta szlachetna tkanina tak bardzo mi się podoba, że zrobię większy jej zapas do innych projektów.

Pierścienie z kolei pochodzą z Drewnianej Doliny, kupione w stanie surowym zostały zawoskowane kilkukrotnie woskiem barwiącym Luberon i wypolerowane. Chodziło mi o efekt starej patyny.
Komplet celowo jest zgrzebny i surowy, zależało mi, aby stanowił dyskretne tło dla zastawy stołowej i sztućców. Całość wymarzyła mi się trochę w duchu Côté Bastide .

poniedziałek, 16 lutego 2009

Do wód!

Wybraliśmy się do wód. Na jeden dzień, ale zawsze to coś:) Słowackie źródła geotermalne w Oravicy są świetne na cerę, niestety barwią trwale stroje kąpielowe. Nie chciałam zniszczyć kostiumu ani też nie opłacało mi się kupować nowego, więc zrobiłam stosowny strój na szydełku, z cienkiej czarnej bawełny z domowych zapasów. Kończyłam po drodze, ale udało się. Kostium przeszedł próbę ogniową, a raczej wodną, pozytywnie, to znaczy leżał jak należy, a nawet udało nam się wyjść z wody równocześnie:)



U wód było świetnie! Miło jest grzać się po szyję w gorącej kąpieli kontemplując jednocześnie ośnieżone szczyty gór. Na pewno tam jeszcze wrócimy.
Do przechowywania stroju uszyłam ekspresowo lniany woreczek.
Przy okazji przerobiłam zupełnie nieciekawą drewnianą skrzynkę po jakimś trunku i w końcu mam pudełko na szydełka i krótkie druty.

piątek, 13 lutego 2009

Dwa serca i zastęp anielski


Walentynki! Trochę z nimi zamieszania. Jedni twierdzą, że to komercja oraz obca naleciałość i bojkotują twardo. Drudzy uważają, że każda okazja jest dobra aby zamanifestować uczucia względem osób miłych sercu. Podobno jest moda na obchodzenie Walentynek, a zarazem podobno jest moda na nieobchodzenie Walentynek. Co tam:) Za Elżbietą Adamiak "nie dbam o mody byle jakie" i o niemody też nie:)
Zainspirowana przez Iwonkę przygotowałam gigantyczne serce z bloku czekoladowego. Niezrównany przepis pochodzi od Li i znajduje się w komentarzach do postu Iwonki, dodatkowe informacje Li uprzejmie przekazała mailem (dziękuję raz jeszcze).
Zrobiłam z potrójnej porcji, dlatego serducho ma prawie 10 cm wysokości. Forma zrobiona została z tektury i wyłożona folią aluminiową.

Drugie serce jest zdecydowanie niejadalne, zrobione zostało z koperku, żółtego cyprysika i wszelkiego innego ziela, które było pod ręką.
Poza tym całym domu rozpanoszyły się anioły różnej maści.
Nastroju dopełnia mnóstwo świec w sypialni.

sobota, 7 lutego 2009

Na targu staroci

W ten nadzwyczaj ciepły i słoneczny weekend wybraliśmy się na bytomski targ staroci. Było dużo ciekawych, przyjemnie zdezelowanych przedmiotów, trafiały się, zwłaszcza z rana, prawdziwe okazje. Bywało i odwrotnie - niektóre rzeczy wyceniano kosmicznie. Spory był też rozrzut cen za dosyć podobne przedmioty - na przykład drewniane wieszaki kosztowały od 2 do 20zł. Ale taki jest urok tych miejsc. Tak czy siak, zabawa jest zawsze przednia i obie strony mają poczucie dobrze ubitego interesu:)
Ponieważ czeka nas jeszcze trochę remontu w domu, kupiliśmy niewiele i za grosze : parę przedwojennych cedrowych prawideł i kilka drobiazgów gotykiem pisanych. Mam nieodpartą słabość do takich przedmiotów. Wróciliśmy bardzo zadowoleni. A w powietrzu nieodwołalnie czuje się wiosnę.

środa, 4 lutego 2009

Pêle-mêle

Pêle-mêle to po francusku groch z kapustą, ale nazywa się tak też tablicę do przechowywania zdjęć,rachunków, papierów.
Zrobiłam dzisiaj taki groch z kapustą z tego co znalazło się w domu - dużej starej ramy i kawałka szarego lnu.
Ponieważ tablica zawiśnie w sypialni, chciałabym aby nastrajała pozytywnie, dlatego zamiast kwitków z pralni i ponagleń do zapłaty widziałabym tam przedmioty romantyczne i miłe sercu - zdjęcia,listy, pamiątki z podróży. Może też jakieś budujące sentencje;)

Na ostatnim zdjęciu specjalnie dla li -len w naturalnej szarości (ten środkowy), mój ostatni nabytek ze sklepu lniarskiego. Dla porównania na górze biały len a na samym dole len z pelmela (to a propos dyskusji, która wywiązała się w komentarzach do tego postu).

niedziela, 1 lutego 2009

Hiacynty czyli szafirki

Z ziela w doniczce kupionego jako hiacynty wyrosły szafirki. Najprawdopodobniej ktoś zamienił etykietki na półce sklepowej. Zamiana wcale nie martwi: szafirki są ładne urodą bardzo skromną, niepozorną, zgrzebną prawie. Tak jak lubię:)
Do tego słodko pachną.