czwartek, 29 stycznia 2009

Gdzie stoją konfitury

Nie przygotowuję praktycznie nigdy żadnych przetworów, z jednym wyjątkiem: konfitury pomarańczowej, na robienie której sezon jest właśnie teraz.
Przysmak ten, bez którego nie istnieje śniadanie prawdziwego Anglika (tak w każdym razie twierdzi znajomy Prawdziwy Anglik) dobrze mieć pod ręką, gdy najdzie nas ochota na zimowe łasuchowanie. Konfitura jest bardzo słodka w smaku, ale słodycz jest przełamana nutą lekkiej goryczki.
Polecam z gorącymi tostami lub bułeczkami drożdżowymi, do tego kubek ciepłej herbaty i życie znowu nabiera barw:)
W wersji popołudniowej konfiturą smarujemy spód z kruchego ciasta, na wierzch dając zygzaki z gorzkiej czekolady.
Przepis, z którego korzystam jest tutaj. Bardzo prosty.
Dekielki i zawieszki powstały na szybko wczoraj z resztek lnu i kordonka, etykietka pochodzi z netu.

sobota, 24 stycznia 2009

Tylko dla panów;)

Z okazji urodzin przygotowałam dla męża prezent. Oto on, czyli Sobotni Męski Zestaw Filmowy. Składa się on z tacy (mojego autorstwa) z pięknościami z lat czterdziestych...

...gustownego wiaderka wraz ze stosowną zawartością...

...oraz pastylek miętowych w metalowym pudełeczku retro.

Ślicznotka z tego pudełeczka pojawia się, zbiegiem okoliczności, również na tacy.

Prezent jest oczywiście z przymrużeniem oka, ale nie do końca: chcielibyśmy, by solenizant mniej pracował a więcej przebywał w domu i oddawał się relaksowym zajęciom:)

niedziela, 18 stycznia 2009

Prasówka wnętrzarska

W niedzielne popołudnie jest czas na filiżankę mocnej herbaty i lekturę najnowszego numeru ulubionego magazynu wnętrzarskiego. Na rynku jest teraz tyle ciekawych tytułów poświęconych tej tematyce ...do wyboru, do koloru.
Przed kilku laty czytywałam Dobre Wnętrze, później linia tego pisma zmieniła się dość diametralnie i nasze drogi się rozminęły:) Później nastała era Elle Deco, ale także do czasu. Jakiś czas temu odkryłam Art & Decoration i to było to!
Tym, którzy nie zwrócili dotąd uwagi na A&D: jest to francuski miesięcznik prezentujący piękne wnętrza, głownie francuskie oczywiście, choć nie tylko. W bieżącym numerze-bardzo ciekawym! jest np.przepojone niezwykłym światłem wnętrze domu flamandzkiego, reportaż z domu w Prowansji, zdjęcia bajecznych łazienek w stylu vintage i mnóstwo innych atrakcji.
W sumie ponad 190 stron za 9,90:)
U Francuzów bardzo podoba mi się lekkość z jaką traktują urządzanie wnętrz. Często jest to misz-masz przedmiotów starych i nowych, cennych i całkiem zwykłych... a jednak całość jest zawsze wdzięczna i miła dla oka. Dużo pomysłów do podpatrzenia i zastosowania.

Bardzo jestem ciekawa jakie czytujecie magazyny wnętrzarskie? Jakie są Wasze ulubione, które polecacie?



piątek, 16 stycznia 2009

Hit wszechczasów ;)

„W rytm jakiej piosenki poszłabym na koniec świata?”

1. Zastanów się, w rytm jakiej piosenki poszedłbyś/poszłabyś na koniec świata,
tam gdzie nogi poniosą, lub zabrał(a)byś na bezludną wyspę?
2. Umieść link do tej piosenki na blogu (np. za pomocą YouTube, Wrzuta, Google.video itp.)
3. Napisz, jakie wspomnienia i skojarzenia wywołuje u Ciebie ten utwór.
4. Zaproś 2-5 osób, znajomych bloggerów, do tej zabawy i powiadom ich w komentarzu na ich blogu... Miłego słuchania i wspominania...

Do zabawy zostałam zaproszona przez Lenę i długo łamałam sobie głowę, ponieważ głównie słucham muzyki klasycznej. Muzyki pop też, jednak nie na tyle, żeby wybierać się z nią na koniec świata:) Będzie więc klasyka. Ale co tu wybrać, skoro zabrałabym najchętniej całego Bacha, większość muzyki barokowej, sporo Chopina i sporo chorału gregoriańskiego oraz mnóstwo jeszcze innych utworów? Stanęło na trzech hitach:
Toccata i fuga d-moll J.S.Bacha
Nokturn cis-moll Chopina
Ave Maria Cacciniego
Ten ostatni utwór jest genialną mistyfikacją, ponieważ wcale nie napisał go Caccini, zachęcam do przeczytania ciekawej historii jego powstania tu.
Z utworem tym związana jest pewna bardzo tajemnicza historia w moim życiu, jednak nie śmiem Was nią zanudzać:)
Do zabawy zapraszam Joannę oraz Iwjardim.


poniedziałek, 12 stycznia 2009

Nowości w kuchni

Nasza kuchnia miejsko-sielska doczekała się kilku drobnych nowości. Zmiany są o tyle rewolucyjne, że generalnie hołduję w kuchni klasztorno-skandynawskiej dyscyplinie;)
Na pustej ścianie zawisła półeczka na różności, kupiona za parę groszy w Castoramie, przeszlifowana i lekko tylko przetarta białą farbą, tak by widać było usłojenie.Kuchnia jest przestronna i oświetlona z trzech stron świata. Jedno z okien doczekało się szydełkowej zazdrostki z Allegro. Wbrew temu co widać na zdjęciu, zazdrostka zajmuje zaledwie drobny ułamek wysokiego, łukowatego okna:)
Kupuję i wysiewam zieleninę jadalną i ozdobną:)

czwartek, 8 stycznia 2009

Komplecik vintage

W wolnych chwilach udało mi się popsuć kilka przedmiotów i tak powstał komplecik dziecięcy w starym stylu. Taborecik i lusterko pochodzi z Ikei, oprócz tego jest skrzynka na drobiazgi i wieszaczek w podobnym wykończeniu.Mam nadzieję, że kilkadziesiąt warstw nietoksycznego lakieru nie okaże się zbyt małą ilością jak na warunki ekstremalne, czyli użytkowanie przez malucha :)

niedziela, 4 stycznia 2009

Żardiniera. TA żardiniera ;)

Tak, macie absolutną rację: to jest właśnie znana wielu osobom żardiniera, przez niektórych zwana też alternatywnie korytkiem;)
Żardiniera spodobała mi się od chwili gdy zobaczyłam ją u Madzi . Trochę mi wstyd, że ściągnęłam pomysł - Madziu wybacz :) Oczywiście natychmiast udałam się ad fontes - czyli do Oranżerii . I tu mi wstyd jeszcze bardziej. Bowiem nie dość, że zawracałam głowę Właścicielce Oranżerii w ostatni przedświąteczny sobotni wieczór, ale w dodatku w czasie , gdy p.Paulina dzielnie stawiała czoło rozszalałym żywiołom wodnym w kuchni. Mea maxima culpa:)

Dokonawszy tych czynności ekspiacyjnych mogę się cieszyć żardinierką.
Obecnie w środku rezydują białe cyklameny. Kwiaty te dobrze się u nas czują, ponieważ nie przegrzewamy domu. Kwitną więc długo i obficie do późnej wiosny.