wtorek, 24 lutego 2009

Na szaro

Udało mi się zrealizować pomysł, który od pewnego czasu za mną chodził, mianowicie sprawiłam sobie zestaw serwetek stołowych i pierścieni do nich, na dwanaście osób.
Niedawno odkryłam w sklepie lniarskim cienki i miękki len w naturalnej szarości, idealnie nadający się do tego celu. Ta szlachetna tkanina tak bardzo mi się podoba, że zrobię większy jej zapas do innych projektów.

Pierścienie z kolei pochodzą z Drewnianej Doliny, kupione w stanie surowym zostały zawoskowane kilkukrotnie woskiem barwiącym Luberon i wypolerowane. Chodziło mi o efekt starej patyny.
Komplet celowo jest zgrzebny i surowy, zależało mi, aby stanowił dyskretne tło dla zastawy stołowej i sztućców. Całość wymarzyła mi się trochę w duchu Côté Bastide .

30 komentarzy:

llooka pisze...

Ollu - jestem oczarowana! Stworzyć piękny wystrój stołu to nie lada wyzwanie. Całość godna Apostołów! Te kieliszki i zastawa nie popuszczę musisz zdradzić skąd je masz!!! Zdjęcia zachwycające w swej urodzie. Szarość przełamana brązem - mniam!

AGUTEK pisze...

Rewelacja! Naturalne tkaniny są cudowne, potrafią we wspaniały sposób podkreślić wdzięk innych przedmiotów w żaden sposób z nimi nie konkurując. Bardzo mi się podoba len w połączeniu z takim właściwie surowym drewnem. Gratuluję pomysłu. :)

AGUTEK pisze...

Ollu, czy mogę dodać Cię do ulubionych blogów? :)

Moja skleroza nie zna granic ;)

Madzia pisze...

Piękne nakrycie stołu!
Te lniane serwetki + drewniane obrączki tworzą taki naturalny, a zarazem elegancki klimat.
Pozdrawiam

li. pisze...

No tak, teraz podaj przepis na jakąś pyszną potrawę i zaraz od drzwi nie odejdziesz gości przyjmując. W dobie kolorowych, trójwarstwowych serwetek Twoje jak oaza a pustyni:-)Pierścienie dopełniają całości tworząc przeciwwagę dla delikatnej zastawy. Świetne połączenie!

magoda pisze...

Talerze to Biała Maria dobrze zgaduję?
Zapatrzyłam się...
Zapatrzyłam się...
Zapatrzyłam się..................

szewczykana pisze...

super zestaw, nawet najpiękniejsze papierowe serwetki mogą się schować.

Pasjonatka pisze...

Taaak, Cote Bastide to jedno z piękniejszych miejsc na świecie, nie dziwię się, że tak Cie zainspirowało. Stół wygląda absolutnie czarownie: kolory, kompozycja, fotki - ach! A pierścionki - piękna robota, naprawdę. Nie mogę obiecać, że nie zainspiruje mnie :) Piękności! Dziękuję za moc doznań, Ollu :)
Pozdrawiam, P.

Ita pisze...

Cudowne zestawienie kolorów , faktur i reszty zastawy . Tak subtelne i eleganckie .
Matko ,jak mi się podoba !
Zdjęcia doskonale podkreślają piękno lnu .CUDO!

An-na pisze...

No, no - do pięknej Białej Marii (mam rację?) równie piękny surowy len - połączenie niebanalne i wysmakowane. Gratuluję!
Uśmiechy :)

Rybiooka pisze...

Rewelacja!! minimalizm z wysublimowanym smakiem...
dopełnieniem są kieliszki....
ech cuuudo....

Gratuluję !!!

aagaa pisze...

Cudowne klimaty stworzyłaś.Piękna zastawa..Pozdrawiam

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Ale cudnie....Słów mi brak z zachwytu.
Serdeczności

Yrsa pisze...

Piękny len wypatrzyłaś , wspaniale wygląda w zestawieniu z białą zastawą , będzie uczta dla ciała i dla ducha . Pozdrawiam

anne pisze...

piękne, po mistrzowsku nakryty stół... a te zdjęcia - wprost poezja :)))
i chyba zaraziłaś mnie miłościa do lnów... (do tej pory moim nr1 była bawełniana surówka)

qlkowa pisze...

Pięknie to wygląda!

Brahdelt pisze...

Dla mnie szary len jest do przyjęcia tylko pod haftem kaszubskim, ale białe albo zielone serwetki lniane z odpowiednimi kolorystycznie pierścieniami to świetny pomysł na mój stół. *^v^*

monika pisze...

Tyle piękna w prostocie :) I zdjęcia świetne :)
Pozdrawiam

joanna pisze...

Prostota serwetek i obrączek pięknie podkreśla rysunki zastawy...
Cudo :))

Iwona pisze...

Pieknie. Czysta poezja umiaru.

olla pisze...

Llooka - przez tych apostołów leżę i kwiczę:) Kieliszki (prezent od przyjaciół) są z Almi Decor.

Magodo, An-no - macie rację, to Biała Maria, zbierana przez nas w tempie pół talerzyka i ćwierć filiżanki na rok:)

Agutku - zaszczyt to dla mnie:)

Li, szewczykana - serwetki papierowe rezerwuję na swobodniejsze posiłki ogrodowe:)

Pasjonatko - tak też się domyślałam, że jesteś miłośniczką Cote Bastide (zresztą kto nie jest?)

anne - zgadam się co do surówki bawełnianej, ręcznie tkanej bawełny o nierównym splocie, takiej jak dawna ikeowska Lenda...

Ita, Rybiooka, aagaa,Yo-hanah, Yrsa, qulkowa, Brahdelt, monika,Joanna,
Iwona -dziekuję uniżenie za odwiedziny i Wasze ciepłe słowa:)

martar pisze...

piekne szarosci ,,sliczna aranzacjia ,,cudne serwetki

joanna pisze...

Jak mogłam nie napisać słowa o zdjęciach???
PIĘKNE!!! Profesjonalne !
Jak do dobrego pisma wnętrzarskiego ;)
Ale czy to komplement? To jest sama najprawdziwsza prawda :)
Wróciłam, by jeszcze nacieszyć oczy :)

greglis pisze...

Już wszystko zostało powiedziane, piekna kompozycja, zdjecia .Zawsze twierdziłam że proste jest piekne
pozdrawiam
greglis

Elle pisze...

o jejuniu jakie to cudne wszystko :) Śliczne te lniane serwetki, zastawa, obrączki.. idealnie zgrane ze sobą.. delikatne i subtelne i takie ... vintage :)
Podziwiam też Twoje rewelacyjne fotografie!
Pozdrawia.
Elle :)

Elisse pisze...

No to ja pewnie będę na końcu, ale co tam i tak dodam,że śliczne, uwielbiam lny ,płótna i wszelkiego rodzaju surówki, niestety pałam okropną niechęcią, do przedmiotu co żelazko się zwie - pewnie trudno się prasuje i bardzo gniecie w praniu?
Jestem szalenie ciekawa, bo sama chętnie bym sobie takie zafundowała.

olla pisze...

Elisse, oczywiście, że len gniecie się okrutnie, ale to jest w nim piękne:) Podkreśla szlachetną naturalność materii, sprawia, że tkanina pięknie się układa.
Prasowanie, przy pewnej dozie wprawy oraz dobrym żelazku nie jest straszne (polecam Brauna Saphir 2300W, taka moc gwarantuje należyty efekt nawet w przypadku lnu krochmalonego, np.obrusów).

Sara pisze...

Ja oczywiście nie na temat. Chodzi o Pchli Targ.
Zaproponuj Ollu proszę nazwę dla kategorii zwanej roboczo "Reportaż" - to Ty zauważyłaś, że nie jest odpowiednia, bo dotyczyłaby tylko minionych wydarzeń, a nie zapowiedzi.

A co do Twojego lnu - jestem pod ogromnym (-ogromnym-) wrażeniem rozmachu projektu. Musiałaś bardzo sobie taki komplet wymarzyć:) No wygląda świetnie. Pysznie. Jak z innego wymiaru i epoki.

Elisse pisze...

Dzięki serdeczne za informację - nie wiem czy coś mnie przekona do prasowania...ale nazwę żelazka notuję:)Swojego czasu nawet obrusów nie prasowałam, doszłam do wniosku,że jak taki styl wiejskiej chaty, to może jakoś ujdzie:), ale zastosowałam się do rad Yrsy i mam rolki do nawijania obrusów.
Gorąco pozdrawiam

Aleksandra pisze...

To jest "mój stół"! ;) Kocham prosto, szaro i zgrzebnie. Od dawna szukam akceptowalnych serwetników. Twoje są strzałem w 10-tkę! Zaraz dodaję bloga do moich ulubionych i proszę o duuuuuuuużo wpisów. Trudno też o lepsze zdjęcia. Zachwycona Bobe Majse