poniedziałek, 16 lutego 2009

Do wód!

Wybraliśmy się do wód. Na jeden dzień, ale zawsze to coś:) Słowackie źródła geotermalne w Oravicy są świetne na cerę, niestety barwią trwale stroje kąpielowe. Nie chciałam zniszczyć kostiumu ani też nie opłacało mi się kupować nowego, więc zrobiłam stosowny strój na szydełku, z cienkiej czarnej bawełny z domowych zapasów. Kończyłam po drodze, ale udało się. Kostium przeszedł próbę ogniową, a raczej wodną, pozytywnie, to znaczy leżał jak należy, a nawet udało nam się wyjść z wody równocześnie:)



U wód było świetnie! Miło jest grzać się po szyję w gorącej kąpieli kontemplując jednocześnie ośnieżone szczyty gór. Na pewno tam jeszcze wrócimy.
Do przechowywania stroju uszyłam ekspresowo lniany woreczek.
Przy okazji przerobiłam zupełnie nieciekawą drewnianą skrzynkę po jakimś trunku i w końcu mam pudełko na szydełka i krótkie druty.

20 komentarzy:

llooka pisze...

Ollu, nieźle sobie z tym strojem wykombinowałaś. Potrzeba - matką wynalazków. Równoczesne wyjście z wody wraz z Tobą przemawia zdecydowanie na jego korzyść. Szkoda tylko,że go nie wyeksponowałaś w całości. Pozdrawiam ciepło!

Ita pisze...

KOBIETO , JESTEŚ GENIALNA !!!
Doskonale to wymyśliłaś ,a poza tym bardzo podobają mi się takie kostiumy. Widać na zdjęciach ,że to precyzyjna robótka i tak równiutko zrobiona .
Skrzyneczka pięknie zdecoupagowana.
Pozdrawiam..

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Ollu! A gdzie prezentacja kostiumu?
Fajnie musiało być u tych wód.
Skrzyneczka bardzo sympatyczna i fajny pomysł na domek dla "sprzętu" dziewiarskiego :D
Serdeczności

magoda pisze...

Jestem pełna podziwu. Po prostu.
Kłaniam się nisko!

Madzia pisze...

Szydełkowy kostium?:) Bomba... podziwiam Cię:)!
Moi rodzice jeżdżą tam co roku i wracają zachwyceni...też mam w planach tam pojechać:)))Serdeczne pozdrowienia

olla pisze...

Inspiracja była stąd:
http://www.mybikinibrazil.com/ (model "tytułowy", chociaż dołożyłam parę rządków tu i ówdzie;)

amma pisze...

Wspanialy pomysl z tym strojem! Naprawde! Tylko pozazdroscic zdolnosci.Chetnie bym i w swojej szufladzie taki stroj znalazla!
Pozdrawiam :)
marcia

ivon777 pisze...

Ale Zdolna Bestyjka (:
Taki talent w łapkach ma!
To misterna robótka . Ech- naprawdę zazdroszczę talentu. Dla mnie szczytem robótek ręcznych były szaliki dla misiów, a i te miejscami przestawały byc proste ...
Czasem nie wiem- do czego zostałam swtorzona. Nie wiem- czy cos robie doskonale... ?
Ale z radością dostrzegam talenty u Innych osób i lubię je chwalić .
Bezinteresownie - ma się rozumieć (:

Fajnie, że wyjazd był udany .
Zdjęcia przeurocze. tak wszystko pięknie skomponowane. Pełna harmonia . Tworzysz piękne rzeczy.
Miłego wieczoru.
Cieplutko pozdr.

Asia pisze...

Co prawda na zdjęciach bardziej widać woreczek niz strój, ale i tak to co widać zachwyca precyzją wykonania! Piękny musi byc ten strój.Super pomysł!
Rozbawiła mnie historia kończenia go po drodze...ciekawe co gdybyś nie zdążyła:)))której częsci by brakowało...:D
Skrzyneczka i woreczk tez fajne.

olla pisze...

Iwonko:))
Szalik dla misia jest trudniejszy, bo go trzeba robić prosto, a to trudna sztuka. Tu robisz półsłupki nie dbając o to, czy się rozszerza czy zwęża. Zawsze gdzieś pasuje;)

Asiu:))
Brakłoby sznurków i nie trzymałoby się na ludziu:)) W razie czego w odwodzie jest stok narciarski z podgrzewanymi kanapami, tuż obok źródeł:)

An-na pisze...

Gratuluję pomysłu, jestem pod wrażeniem. A do wód, oj!- jak bym sobie pojechała...

aagaa pisze...

Uśmiałam sie z Twojego stwierdzenia,że udało wam się wyjść z wody razem.Dobre.
No i cóż..Strój oryginalny,jedyny w swoim rodzaju.Idę o zakład ,że nikt ,,u wód,,takiego nie miał..Pozazdroscić talentu...Pozdrawiam

joanna pisze...

:))
Świetna wyprawa! Woreczek śliczności, a strój podejrzałam na stronce, która była Twoja inspiracją - miodzio :))
No i piękne zdjęcia ...

Pasjonatka pisze...

Och, narobiłaś apetytu! Choć ja z pewnością nie zdobyłabym się na wydzierganie kostiumu, chyba zwrócę się do Ciebie :)
Ollu, ponieważ zainteresowała Cię Noc Kupały, zapraszam do współredagowania bloga, który na szybko założyłam (żeby kuć żelazo, póki gorące). Ale nie chcę, żeby to był "mój" blog, chciałabym żeby był zespołowy. Jeśli tylko się zgadzasz, dopiszę Cię jako uczestnika w zespole.b Zgódź się :)

Elisse pisze...

No brak mi słów, normalnie brak mi słów..kostium specjalnie dziergać, no...chylę z uznaniem czoło!!!W dawnych czasach babcia mi wydziergała kostium na szydełku, ale skończyło się to fatalnie w skutkach, po wynurzeniu z wody majtki miałam w okolicach kolan, a stanik na brzuchu..koszmar, byłam na wycieczce klasowej:(
Woreczek marzenie, a i skrzyneczka bardzo pomysłowa.

Ania. pisze...

Wow!Ale dzielo wykonalas!Od niepamietnych czasow marzy mi sie stroj kapielowy zrobiony na szydelku.Tesciowa dala mi szybka lekcje szydelkowania,ale chyba nie idzie mi rewelacyjnie hahaha:-/ Moze kilka lat praktyk i uda mi sie cus zrobic :-)Stroj genialny,skrzyneczka bombowska :-) A walentynkowe serca....mniammmm.... uwielbiam czekolade.Pozdrawiam cieplutko.Ania

olla pisze...

Elisse, słyszałam o takich mrożących krew w żyłach historiach;) Dlatego przed wydzierganiem przekopałam net w poszukiwaniu wskazówek, zrobiłam trochę próbek. Opłaciło się, bo jak napisałam trzyma się doskonale. Parę wskazówek:
1.Surowiec:tylko bawełna, żaden akryl (anilana) czy mieszanki.
2.Trzeba robić b.ściśle i półsłupkami, słupki są za luźne.
3.Dół: koniecznie musi mieć troczki
4.Góra: Odpowiedni krój miseczek oraz szerszy (ok.1,5cm) dolny pasek,b.ściśle wydziergany.
5.Troczki: szersze niż przewaznie spotykane we wzorach, muszą mieć ok.0,5cm szer.Cieńsze nie trzymają dobrze, rozciągają się i są niewygodne do wiązania/rozwiązywania.
Na pewno zrobię sobie jeszcze jeden taki strój na lato w jasnym kolorze, a wykrój góry wykorzystam do letnich topów.

anne pisze...

ale czad!!! świetny pomysł z kostiumem :)) no i ten jednodniowy wypad do gorących źródeł - normalnie zazdroszczę!!!

piękne zdjęcia :)) niby drobiazg, ale jak podany :))
a skrzyneczka niezwykle urokliwa :))
pozdrawiam

li. pisze...

Olu, jesteś tak wszechstronnie utalentowana! Zaskakujesz, oj zaskakujesz:-) Wszystko,ale to wszystko mi sie podoba. Na strój dziergany miałam ochotę od zawsze, odkąd zaczęłam posługiwać się szydełkiem. Stwierdziłam jednak,że to wyższa szkoła jazdy, więc nie sprobówałam nigdy. Poza tym kolor mój ulubiony zastosowałaś.Dodając do kostiumu biały woreczek to idealna para:-) Fotografie wspaniałe.I mebel w tle zasługuje również na uwagę. Pozdrawiam:-)

olla pisze...

Li, ja za szydełko chwyciłam w ub.roku (jeśli nie liczyć prób w dzieciństwie pod okiem Babci),znam zaledwie podstawy podstaw:) Czarne ciuchy - uwielbiam:))