poniedziałek, 12 stycznia 2009

Nowości w kuchni

Nasza kuchnia miejsko-sielska doczekała się kilku drobnych nowości. Zmiany są o tyle rewolucyjne, że generalnie hołduję w kuchni klasztorno-skandynawskiej dyscyplinie;)
Na pustej ścianie zawisła półeczka na różności, kupiona za parę groszy w Castoramie, przeszlifowana i lekko tylko przetarta białą farbą, tak by widać było usłojenie.Kuchnia jest przestronna i oświetlona z trzech stron świata. Jedno z okien doczekało się szydełkowej zazdrostki z Allegro. Wbrew temu co widać na zdjęciu, zazdrostka zajmuje zaledwie drobny ułamek wysokiego, łukowatego okna:)
Kupuję i wysiewam zieleninę jadalną i ozdobną:)

26 komentarzy:

Elisse pisze...

Witam:)
a jaką zieleninkę jadalną należy już wysiewać-będę wdzięczna za odpowiedź, gdyż niestety zawsze przegapię terminy siewu:(
Półeczka jest śliczna- i to co na półeczce również. A zazdroski tylko pozazdrościć- jest teraz tyle ładnych rzeczy,że aż samemu nie chce się robić.

olla pisze...

Możesz siać na przykład szczypiorek albo mieszanki na kiełki - są teraz ciekawe ich odmiany, np.mieszanki kiełków łagodnych lub pikantnych w smaku.
Co do robótek - chcieć to może by się i chciało, ale taka zazdrostka jest bardzo czasochłonna, a co więcej - koszt nici byłby z pewnością wyższy niż 15 zł, które zapłaciłam na Allegro za gotowy wyrób:)

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Piękna kuchnia! :D
Cena zazdrostki groszowa...
Ale w kubełku to chyba jakieś kwiatki, a nie szczypiorek ;)

festoon pisze...

Zachwyciła mnie Twoja ascetyczna kuchnia!Jest taka tchnąca spokojem...Popatrzę sobie jeszcze chwilkę:)

olla pisze...

Johannah: w kubełku jakieś kwiecie, szafirki chyba a może hiacynty, szczypiorek ledwie od ziemi odrasta:)

Festoon, moja kudnia jest nie tyle ascetyczna, co źle sfotografowana, mam marny aparat i ręce mi opadają. Natomiast jest tchnąca spokojem - gotowanie to czynność medytacyjna, jakkolwiek śmiesznie to może brzmieć:)

paula_71 pisze...

Półeczka i aranżacja półeczki godna pozazdroszczenia!:)

aagaa pisze...

Baaaardzo ładnie u Ciebie.....

llooka pisze...

Piękne masz miejsce do kulinarnych medytacji. A w misce na oknie to czerwona cebula, czy granaty? Zapraszam do mnie po odbiór wyróżnienia!

olla pisze...

Czerwona cebula, dużo jej używam.
Dziękuję Ci za wyróżnienie :)

Sara pisze...

Masz szczęście, że mieszkasz gdzie indziej, bo jutro rano byś mnie miała pod drzwiami (kuchennymi) z plecakiem i kuferkiem na kosmetyki. Skandynawsko -klasztorne skojarzenia miałam od razu, a konkretnie "Fanny i Aleksander" Bergmana: toż to nowy domek pani pastorowej, he he! ;)

Światło, waza z niebieskim, efekt drugiej zazdrostki z cienia - wszystko to jest piękne. I bardzo mi się podoba krzyż.

joanna pisze...

O, Ollu, Ty tez nie masz dla mnie dzisiaj litości?
Ledwo wyszłam z kuchni Ity z Jagodowego Zagajnika, wstąpiłam do Ciebie i ... poraziło mnie ;)
Inny nastrój niż tam, ale jakże piękne przedmioty i ozdoby. I już sobie wyobrażam ten nastrój...
Pięknie jest :))

Lena pisze...

O, jaka ladna kuchnia, pewnie gotowac w niej to sama przyjemnosc:).
Czy mi sie wydaje, czy za oknem widze majaczace moje ulubione sosny?;)

Ita pisze...

Olla , pięknie u Ciebie i półka mi sie bardzo podoba .
Ale jak napisałaś ,że masz tak dobrze doświetloną kuchnię ,to zazdrość mnie zżera poprostu !!!
Buuu..a u mnie ciemno ,bo od zachodu.

anne pisze...

Ollu, piękna kuchnia :))
fajna, jako miłośniczka robótek szydełkowych muszę (a w zasadzie chcę!) pochwalić zazdrostkę - fajna i fakt, koszt nici byłby chyba większy - zależy od jej wymiarów (ale jaki relaks przy samodzielnym wykonaniu.... ja mam 2 kuchenne firanki wykonane samodzielnie - i jestem z nich baaardzo dumna - to tak na marginesie...)
ale wracając do Twojej kuchni - podoba mi się w niej wszystko i stół, i zielenina na oknie :)) i dekoracja z czerwonej cebuli, krzyż, no i waza - dotąd nie zwracałam uwagi na inne niż białe, a ta jest wyjątkowa :)) półeczka wyszła bardzo fajna, w sam raz by eksponować piękne przedmioty :)))

Roosamamma pisze...

Hello, Olla, nice to meet you!Thank you for visiting my
blog.
You have such a nice vintage blog!
Hugs,
Roosamamma

Madzia pisze...

Bardzo ładna półeczka, wogóle bardzo ładnie w Twojej kuchni:))))
Serdecznie pozdrawiam

An z Chatki pisze...

Piękna kuchnia :) półeczka podoba mi się, waza w moich niebieskich kolorkach :) Lubię taki oszczędny styl, wtedy ładnie wyglądaja konkretne rzeczy i nie giną. Ja własnei obawiam się zagracenia. Teraz muszę bardzo się mocno zastanawiac nad konkretnymi rzeczamy, które kupuję, zeby nie zasypać kuchni.
Zieleninka super. Masz rację trzeba już sadzić hiacynty i szafirki, musze się rozejrzeć po Obi :)
Bardzo mi się podoba srebrna patera z przykrywką - Rewelacja ! lubię takie drobiazgi :)

Sara pisze...

Zapraszam po odbiór zamówienia do mnie na Personal Breslau! :D

olla pisze...

Naczynie na półce to nie waza na zupę tylko miska na kluski, u śląskiej gospodyni rzecz niezbędna;) Ta jest odziedziczona po prababci, była kiedyś biała ale ze starości zrobiła się kremowa.
Dziekuję, że zaglądacie i zostawiacie miłe słowa...

anne pisze...

Ollu, poprawiam się - piękna miska na kluski ;))

Lena pisze...

Ollu, zaprosilam cie do muzycznej zabawy, szczegoly u mnie:).

ivon777 pisze...

Możdzierz- to jest TO! Wszystko mi sie podba , ale moździerz - ja mam do nich słabość. Przypomniał mi się obiecany przepis na krem różany. I zawstydziłam sie , bo juz przed świętami szukałam zeszytu z Technologii Postaci Leku - i ...przepadł w moich zasobach. ja receptury od blisko 3 lat nie uprawiam i tak z apamięci napisac go nie potrafie. Wybacz olla - ale obecnie słowa danego dotrzymać nie migę.

Zazdrostki urocze. Mam dwie podobne. Ale i tak zazdroszczę zazdrostek (:
Zazdroszczę także tego wszechobecnego światła . ja mam kuchnie chyba z dobrej strony- ale czasem tak mi brak światełka. No i okien wielkich nie mam.

Miło gościć w Twojej kuchni. Pozdrawiam cieplutko!

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Zapraszam do mnie. Czeka niespodzianka :D

olla pisze...

Lenko, przemyślę sprawę i oczywiście włączę się do zabawy:)

Iwonko, tak właśnie myślałam, że Ci kajet z recepturą wcięło gdzieś wśród mienia przesiedleńczego :) To nic, poczekam, może kiedyś odnajdziesz :)

Jo-hanah, dziękuję bardzo za miłe wyróżnienie :)

An z Chatki pisze...

A to nie wiedziałam, ze to nie jest waza. A tak z czystej ciekawości, zeby nei palnąc znowu takiej samej gafy drugi raz, czym się rózni ta miska na kluski od wazy?

olla pisze...

E tam gafy:) Miska na kluski jest mniejsza po prostu od standardowej wazy:)