czwartek, 29 stycznia 2009

Gdzie stoją konfitury

Nie przygotowuję praktycznie nigdy żadnych przetworów, z jednym wyjątkiem: konfitury pomarańczowej, na robienie której sezon jest właśnie teraz.
Przysmak ten, bez którego nie istnieje śniadanie prawdziwego Anglika (tak w każdym razie twierdzi znajomy Prawdziwy Anglik) dobrze mieć pod ręką, gdy najdzie nas ochota na zimowe łasuchowanie. Konfitura jest bardzo słodka w smaku, ale słodycz jest przełamana nutą lekkiej goryczki.
Polecam z gorącymi tostami lub bułeczkami drożdżowymi, do tego kubek ciepłej herbaty i życie znowu nabiera barw:)
W wersji popołudniowej konfiturą smarujemy spód z kruchego ciasta, na wierzch dając zygzaki z gorzkiej czekolady.
Przepis, z którego korzystam jest tutaj. Bardzo prosty.
Dekielki i zawieszki powstały na szybko wczoraj z resztek lnu i kordonka, etykietka pochodzi z netu.

19 komentarzy:

aagaa pisze...

Ale mi narobiłaś ochoty ta konfiturą.Nie znam takiej,musze zrobić..A ubranka dla słoiczków rewelacyjne...Szkoda ,że ja antytalent szydełkowy jestem...

llooka pisze...

Ślicznie to sobie skombinowałaś, całość rewelacyjna. Na weekend przewiduję robienie pomarańczowej konfitury;) Pozdrawiam cieplutko!

Elisse pisze...

Jeśli te dekielki i zawieszki powstały tak na szybko - to zdolna "bestia" z Ciebie.Konfitury zapowiadają się wspaniale. Serdecznie pozdrawiam

Jo-hanah z Wrzosowej Polany pisze...

Oj już mi się podoba. Biegnę poczytać przepis i przy kolejnej bytności w sklepie kupuje pomarańczki :D Twoje słoiczki ślicznie "ubrane". Aż szkoda zdejmować. :D

magoda pisze...

Słoiczki wyglądają imponująco! A za pomarańczowe przysmaki - zabiorę się niebawem! Przetwory robię w ogromnych ilościach ze wszystkiego, napiszę o nich niedługo. Dzięki za inspirację!
Zadałaś mi pytanie o malowidła na szafie, mam kłopot techniczny i nie mogę odpowiadać u siebie: szafa jest z 1889 a malowidła z 1978 roku.
Pozdrawiam z głową zaprzątniętą pomarańczowymi przysmakami.

joanna pisze...

Ależ piękne zdjęcia :))
Dekielki cudne! I to wiązanie :))
Za przepis dziękuję - wykorzystam, bo lubię takie słodkości...

amma pisze...

Może to i przysmak anglików ale ja miałam okazję poznać niejaką konfiturę z pomarańczy poprzez znajomego tajlandczyka. Musze przyznać że to kwestia smaku ... ale u Ciebie całość wygląda prześlicznie i wyjątkowo apetycznie :) Pozdrawiam - marcia

Madzia pisze...

Piękne słoikowe czapeczki:)
Z przepisu i ja skorzystam...
Serdecznie pozdrawiam
Madzia

olla pisze...

Cieszę się, że konfiturka znalazła uznanie...
W wersji tajskiej pewnie sam ogień w ustach:)) choć przyznam, że oryginalny przepis modyfikuję o odrobinę startego świeżego imbiru, dla jego właściwości grzewczych :)

An-na pisze...

W moim domu konfitury znikają w tempie ekspresowym, czas pomyśleć o następnych. Twój przepis brzmi intrygująco,a zdjęcia zachęcają. Mam ochotę go wykorzystać :)
Pozdrawiam!

anne pisze...

Ollu wirtualnie Cię "ściskam" za ten post ;))
pomysł do wykorzystania w weekend...

pięknie udekorowałaś słoiczki, szydełkowe kwiatuszki wpadły mi w oko, a i etykietki powalające :))
pozdrawiam

Ita pisze...

Pięknie ozdobiłaś słoiczki !!!
Pomarańczowej konfitury nigdy nie zrobiłam ...błąd ,muszę się poprawić .Wydawało by się, że to martwy okres na robienie przetworów ,a u Ciebie takie pyszności powstały .Dzięki za post !Jak ja lubię Twój blog ,tyle inspiracji.
Pozdrawiam.

Pasjonatka pisze...

No dokładnie w moich ulubionych klimatach - te koroneczki, bielutkie czapeczki - śliczności! I tak ślicznie sfotografowane - uczta dla podniebienia i oka zarazem. Wielkie dzięki za przepis - ze słodkich przetworów to ja dotąd praktykowałam powidła ze śliwek i konfitury z wiśni, czasami dżem truskawkowy i brzoskwiniowy. Skórki z pomarańczy smażę na szybko przed świątecznym pieczeniem, z Twojej inspiracji konfiturki powstaną na pewno! Pozdrawiam ciepło :)

Yrsa pisze...

Piękne te słoiczki ubrane w etykietki i czapeczki , konfitura napewno b.dobra -życzę smacznego!
P.S. ale z Ciebie spryciula , myślałam ,że naklejałaś pojedyńcze obrazki na tacę -człowiek stale się uczy czegoś nowego-z etykietkami też niezły pomysł .

festoon pisze...

Nie dość,że konfitury pyszne,to i jak strojnie ubrane.Cudo:)

AgaB pisze...

Natchnęłaś mnie tymi konfiturami!! Super! Wiem juz jak przegnać zimowy splin

Lena pisze...

To prawda, Anglicy lubia takie konfitury na sniadanie:). A ostatnio w jednym z tutejszych pism wypatrzylam przepisy na konfitury z rozowych grapefruitow albo pol na pol pomarancze i grapefruity. Mniam, mniam. Jak przestane narzekac na brak czasu zabiore sie za konfitury;).
Dekielki sliczne, a jesli jeszcze zrobilas je tak na szybko to juz naprawde podziwiam.

ivon777 pisze...

Cudne kilmaty- takie za jakimi tęskni sie latami.Bajecznie wprost. I pięknie je pokazałaś. Te "przybrania " robótkowe urzekające są . A konfitury- zapewne przepyszne.
Podoba mi się bardzo to - co twirzysz i pokazujesz , a także sposób w jaki o tym piszesz - bardzo...

徵信社 pisze...

I love it! Very creative!That's actually really cool.
謝謝你的文章分享,請你有空到我

參觀,Thanks