sobota, 19 grudnia 2009

Na fali śnieżynkomanii


Ogromnym zaskoczeniem (bardzo miłym) był dla mnie duży odzew po ostatnich dwóch postach śnieżynkowych oraz kursiku, dostała dużo maili i sporo komentarzy, chociaż nie pokazałam niczego odkrywczego. Myślę, że udało mi się przekonać sporo osób, że samodzielne zrobienie takich motywów leży w granicach możliwości każdej z nas, a przy tym jest świetną zabawą! 
Na życzenie powstał zatem nowy wzorek na śnieżynkę - użyłam go do ozdobienia lnianego buta na sosnowe gałązki (drugi motyw od góry). Schemat i opis znajduje się
oczywiście zachęcam do spróbowania. Zapraszam także do odwiedzenia
dzieł Waszego autorstwa, kolejne zdjęcia pojawią się tam niebawem. Czekam na dalsze fotografie!

Bucik, który pokazuję ma ok.65cm wysokości, uszyty jest z grubego lnu i ociepliny. Wzór koronkowej bordiury (bardzo łatwej do wykonania) pochodzi stąd.

Natomiast tym osobom, które nie próbowały dotąd zmierzyć się z szydełkowaniem, a chciałyby samodzielnie od zera zapoznać się z tym ciekawym rzemiosłem, polecam książkę, o której już wspominałam wprawdzie, ale może nie wszyscy zainteresowani przeczytali. Jest to ta książka i trudno o lepiej napisany podręcznik.
Pozdrawiam ciepło w ten mroźny grudniowy wieczór:)

niedziela, 13 grudnia 2009

Śnieżynka mini dla opornych - wzór i kursik




Wśród komentarzy do poprzedniego postu były głosy, że śnieżynki szydełkowe są trudne, nie dla osób o zaledwie podstawowych umiejętnościach. Tymczasem nawet mnie - naprawdę początkującej (zrobiłam dotąd zaledwie kilka małych serduszek oraz bikini:) - jednak udało się.
Chcę dzisiaj udowodnić, że każda osoba umiejąca zrobić na szydełku tylko łańcuszek, oczko ścisłe, półsłupek i słupek ( a są to umiejętności do nabycia w jeden wieczór)  poradzi sobie z wykonaniem takiej śnieżynki. Parę osób miało ochotę na mały kursik. Z myślą o jednych i drugich zaprojektowałam prostą do wykonania śnieżynkę (zdjęcie poniżej) wraz z obrazowym kursikiem krok po kroku.

Wzór i kursik znajdują się
TU
Mini Snowflake Free Pattern and tutorial in English
HERE


Zachęcam do spróbowania! W razie pytań postaram się pomóc (pytania, uwagi proszę kierować pod niniejszy post).
Ostrzegam, że robienie śnieżynek niesamowicie wciąga!
Oto  jeszcze jedna śnieżynka mojego autorstwa, wczoraj wieczorem wzięłam szydełko do ręki i z głowy powstał taki wzorek:

Większy od poprzedniego o jedno okrążenie i równie prosty do wykonania.
Gorąco zachęcam do spróbowania, bo kiedy, jak nie w czasie świątecznym  ma się ku temu równie silną motywację!

Miło mi, że  kursik został wzmiankowany na blogach
Noelka
tu dziewczyny pokazały swoje wersje:

sobota, 5 grudnia 2009

Po prostu zrób śnieżynki


Dzisiejszy post jest ze specjalną dedykacją dla artdeco, miłośniczki śnieżynkowych kształtów :) 

W sztuce szydełkowania jestem początkująca. Postanowiłam dla celów ćwiczebnych zmierzyć się z techniką szydełkowania po okręgu i tak z dostępnych wzorów powstała pierwsza śnieżynka. Potem następna. A potem, po jednej - dwie co wieczór, nastukałam ich cały worek, ponieważ okazało się to całkiem proste.


Śnieżynki rozeszły się po całym domu, najwięcej ozdobiło okna w jadalni. Okien w pełni nie pokazuję, bo za nimi stoją chwilowo rusztowania tynkarskie:)

Część trafiła do sypialni, gdzie zamieszkały na pelmelu i zasłonach. Ich widok wpływa bardzo kojąco:) Za tym oknem też stoją rusztowania.



Motywy zrobiłam ze zwykłej śnieżnobiałej nici bawełnianej. Utrwaliłam je na krochmal. I tu są dwie szkoły: niektórzy takie wykrochmalone gwiazdki dodatkowo prasują, żeby były idealnie płaskie i gładkie, ja pominęłam ten etap, ponieważ zależało mi na zachowaniu odrobiny tekstury.
 
Śnieżynki to bardzo klasyczny motyw świąteczny i zimowy, prosty i skromny. Lubię je w każdej technice. Zrobione na szydełku mogą ozdobić świąteczne nakrycie stołu czy prosto opakowany prezent (np.w szary papier i sznurek lniany) lub być po prostu miłym akcentem dekoracyjnym w domu. A ich zrobienie jest naprawdę nieskomplikowane!




niedziela, 29 listopada 2009

Kalendarz adwentowy


Kiedy w ubiegłym roku zobaczyłam u Lorety kalendarz adwentowy, który zrobiła, po prostu musiałam mieć podobny. Loreta jest litewską artystką-fotografikiem, jej portrety nie mają sobie równych, a oprócz tego jest wspaniałą hafciarką. 
Główny panel kalendarza stanowi wzór C.Mendousse Le Noёl des Lutins, natomiast reszta jest autorstwa Lorety, która uprzejmie pozwoliła mi skopiować swoje dzieło. Praca nad kalendarzem trwała od Wielkanocy, ale była niezłą zabawą.
W kieszonkach na każdy dzień przewidziane są niespodzianki dla wszystkich domowników.
Oprócz tradycyjnych drobnych słodkości przygotowałam karteczki z ciekawą maksymą lub aforyzmem. Najmłodszych oczywiście dużo bardziej od aforyzmów interesuje Mieszanka Krakowska:)
 Mam nadzieję, że kalendarz będzie służył przez więcej niż jeden sezon, dlatego wyhaftowałam sygnaturkę z datą produkcji, a całość można łatwo zdjąć ze styropianowej płyty i zrolować lub nawet wyprać w pralce.
Kalendarz startuje od 1.grudnia, ale już dzisiaj ma swoją odsłonę i kusi, zwłaszcza niektórych;)

As some of you may have noticed, my Advent calendar has been inspired by famous last year's Loreta's calendar. I liked it so much that I couldn't resist copying it almost literally. Loreta has kindly given me the permission to show my work. 
Thank you Loreta:)

piątek, 20 listopada 2009

Nadal świąteczne miniatury i porządki


 
W ramach sprzątania przedświątecznego zrobiłam porządki w srebrnej zastawie, która z powodu wirów historii od dawna była pozbawiona oryginalnego pudełka. Drewnianą skrzynkę na sztućće przemalowałam na biało, do tego uszyłam lniany futeralik, zapinany na troczki z obu stron. Dzięki temu można go złożyć na płasko do prasowania.  A i R to inicjały moje i panamężowe. W kredensie zrobiło się dużo przyjemniej.


Przy okazji zdradzam mój ulubiony, bo bezobsługowy, sposób czyszczenia domowych sreber:
Duży garnek wykładamy folią aluminiową, tak, by zachodziła na brzegi. Na dno sypiemy garść soli kuchennej i wlewamy wrzątek, po czym do gotującego się roztworu wkładamy przedmioty, które chcemy oczyścić. muszą byc całkowicie zanurzone. Po około 2-3 minutach oczom naszym ukazują się idealnie czyste srebra, które wystarczy już tylko spłukać w czystej wodzie, ewentualnie z płynem do naczyń. Gotowe! Przy bardzo intensywnym nalocie procedurę powtarzamy z nową folią, na której gromadzi się cały nalot, jednak przy w miarę regularnym czyszczeniu całkowicie wystarczy jedna kąpiel. Jest to sposób muzealników, wyczytany kiedyś przeze mnie w "Przekroju".



Jak trafnie spostrzegła Pasjonatka, zainspirowały mnie ostatnio pewne blogi francuskie. Francuzki lubują się w zestawieniach białego i szarego lnu z haftem białym, szarym i czerwonym i nie ukrywam, że mną również zawładnęło ostatnio to zestawienie. Ale "my się nie wstydzimy dobrych wzorców" (jak powiedział w filmie "Alternatywy 4" stróż Anioł do profesora Dąb-Rozwadowskiego, gdy ten napomknął o wioskach potiomkinowskich;)
W rzeczywistości czerwieni jest u mnie mniej niz sie wydaje, za to jest ciemniejsza niż na zdjęciach.


Wymodziłam też woreczek na słynne literki ciasteczkowe, które wreszcie pojawiły się i u nas. Chyba wszyscy zainteresowani już się w nie zaopatrzyli w Tchibo. Ważne, by ciasteczka nie rosły zbyt wiele w trakcie pieczenia. I tu z nieba spadła ushii z idealnym przepisem na literkowe herbatniki.


U ushii nadal trwa Candy, ze wspaniałymi nagrodami.
Również u Anne trwa Candy, i tu również są piękne nagrody do zdobycia.
Ach, pomarzyć...



Byziak obdarowała mnie miłym wyróżnieniem -dziękuję! Posyłam je dalej i proszę o przyjęcie
Olę z blogu Bobe Majse . Wiecie co to znaczy Bobe majse? Ja już wiem. Blog Oli to gratka nie tylko dla miłośników judaiców. Polecam!



Wszystkim życzę udanego weekendu i biegnę kończyć kalendarz adwentowy:)

piątek, 13 listopada 2009

Świąteczne miniatury i porządki


Mam już z grubsza gotową koncepcję dekoracji świątecznych . Będzie biało i szaro, szarością lnianą, jutową i konopną, będzie też - o dziwo - kropla czerwieni w odcieniu czerwonego wina. O dziwo, bo czerwieni nie było u nas od lat. W tym roku pojawi się w niewielkiej dawce. Poza tym będzie zgrzebnie, rustykalnie, trochę naiwnie i dziecięco. Dzisiaj pokazuję trochę zaczątków tych dekoracji.



 
Robię skromne i proste miniaturki, które będą służyć jako poduszeczki zapachowe, rozwieszone w różnych miejscach .




Od dwóch tygodni robię też porządki świąteczne. To wcale nie za wcześnie, zwłaszcza, że oprócz prac "standardowych" postanowiłam wyrugowac z domu wszelkie "opakowania zastępcze". Koniec tolerancji dla foremek do ciasta w foliowej torebce Tesco. Nie wiem też co robią srebrne sztućce w pudełku po butach. Tym i innym wstydliwie kamuflowanym straszydłom dziękujemy:)




Sprawiłam sobie wreszcie podkładkę na butelkę wina na świąteczny stół. Pobieliłam surową drewnianą tacę, do tego zmajstrowałam lnianą serwetkę. 






A ten ornament zrobiły paluszki małej hafciareczki, trochę się przy tym kłując. Hafciareczka jest bardzo dumna ze swego dzieła, a ja razem z nią:)

Jeszcze jedna miniaturka,już w świetle świec ze względu na zmrok. Niestety teraz wcześnie robi się późno;) i nie zdążyłam zrobić zdjęć reszty, tak więc w najbliższych dniach będzie świątecznych miniatur i porządków część druga. Tymczasem pozdrawiam każdego z odwiedzających i życzę wszystkim udanego weekendu:)